Zaloguj



mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter

REKLAMA


..:: Powered Paragliding ::.. sekcja przy azl.pl
Jaki zapas wybrać?

Do napisania tego tekstu skłoniło mnie wieloletnie doświadczenie związane ze składaniem i eksploatacją spadochronów ratowniczych, zarówno paralotniowych jak i lotniowych. Wielokrotnie właściciele sprzętu pytali mnie o parametry spadochronów, wyrażali również wątpliwości co do częstotliwości i zakresu wykonywanych na zapasach czynności. Postanowiłem więc przybliżyć trochę ten ważny temat. Zapraszam do lektury.

Zapasowy spadochronOd wielu lat obserwuję dyskusje na temat systemów ratowniczych używanych w paralotniarstwie, zwanych potocznie zapasami. Czy kupić mniejszy, czy może większy. Taki który się szybko otwiera ale ma dużą prędkość opadania, czy taki który otwiera się dłużej, ale wolniej opada. Każda z tych opcji ma tyluż swoich zwolenników, co zagorzałych przeciwników. Ja jednak myślę, że te parametry nie są decydujące, przynajmniej dla mnie, skoczka spadochronowego i pilota. No bo przecież rozmawiamy o wielkościach właściwych dla danego przedziału wagowego pilota. I mówimy tu o różnicy w powierzchni powiedzmy 20-to procentowej. Czy to dużo? To zależy. Przede wszystkim konstruktorzy tych mniejszych czasz na ogół używają lepszych tkanin o niższej przepuszczalności. Oczywiście, nic za darmo. Takie spadochrony muszą posiadać specjalny kształt, by uzyskać stabilne opadanie po otwarciu. Te wykonane z tkanin bardziej przewiewnych, a co z tym często się łączy, tańszych, muszą być odpowiednio większe powierzchniowo. Oczywiście po spakowaniu do pokrowca też są większe. A co z prędkością opadania. Ta również jest ściśle zależna od powierzchni, i użytej do budowy czaszy tkaniny. Czasze szyte z klinów posiadające linkę centralną wciągającą wierzchołek na około 1/3 długości klina mają mniejszy współczynnik oporu niż czasze toroidalne. Te ostatnie zszywane są z brytów o specjalnym kształcie i cechują się dużym wypłaszczeniem czaszy, spowodowanym głębokim wciągnięciem linki centralnej. Reasumując: wielkość, kształt i użyta do budowy tkanina wpływają w sposób decydujący na prędkość opadania spadochronu.

 
Nowy 3-rzędowiec od Dudka

Firma Dudek poinformowała, że dwa spośród pięciu rozmiarów nowego skrzydła - Optic, przeszły testy w locie, otrzymując wysoką ocenę B. Są to rozmiary 26 i 28, przeznaczone dla mas startowych 75-100 i 90-120 kg.

skrzydlo-dudek3Optic to trójrzędowe skrzydło z rdzeniami usztywniającymi przeznaczone dla pilotów szukających bezpiecznej, ale bardzo dobrze latającej paralotni. Glajt może być doskonałą propozycją dla osób chcących rywalizować w popularnych zawodach przelotowych XContest w klasie standard, która obejmuje skrzydła EN A i B.

Według Dudka osiągi Optica są bardziej zbliżone do klasy C, lecz dzięki zakwalifikowaniu jego reakcji do bezpieczniejszej klasy B, stał się on doskonałym narzędziem do skutecznej rywalizacji w tej klasie skrzydeł. - Glajt sprawia, że loty rekreacyjne dają frajdę w innym wymiarze niż dotychczas napisano na stronie Dudka.

 
SPOT Satellite GPS Messenger

 

SPOT Satellite GPS Messenger to urządzenie, które może ocalić życie w niebezpiecznych sytuacjach.

Spot GPSWielu paralotniarzy, podczas swoich lotniczych wypraw, do kontaktu z biliskimi czy znajomymi korzysta z telefonów komórkowych. Urządzenia te mają jednak ograniczony zasięg, nie są wodoodporne, a ich baterie często wytrzymują nie dłużej niż kilka godzin ciągłej pracy.

Dlatego dla zwiększenia swojego bezpieczeństwa warto zainwestować w specjalistyczny sprzęt. Jednym z urządzeń, które może przydać się w czasie paralotniowych wypraw, zarówno do kontaktu z bliskimi, jak i zaalarmowania służb ratunkowych, jest SPOT Satellite GPS Messenger.

Urządzenie jest wodoodporne. Zbudowano je z bardzo wytrzymałych materiałów, co sprawia, że jest również odporne na uszkodzenia mechaniczne. Jednak najważniejszą funkcją SPOT Satellite GPS Messengera jest możliwość komunikowania przez system satelit. Za jego pośrednictwem można wysyłać sygnał SOS lub krótkie wiadomości, zawierające wcześniej ustaloną treść, z miejsc, gdzie nie dociera sygnał telefonii komórkowej. SPOT działa na trzy baterie AAA litowe lub akumulatory. Czas pracy to około trzy miesiące w stanie włączenia zasilania oraz około sześciu dni z włączonym nadawaniem sygnału SOS.

 
Zadbaj o swój zapas

W minionym roku w Polsce jak i na świecie odnotowano wiele zdarzeń na paralotniach, wymagających użycia spadochronów ratowniczych. W zdecydowanej większości były to akcje skuteczne, zakończone uratowaniem pilota. Ci którzy uratowali swoje „cztery litery” teraz wiedzą, że RSH jest w czasie lotu niezbędny, ale również, że jego stan musi być bez zarzutu. Większość pilotów jednak traktuje zapas jako zło konieczne.


Zapasowy spadochronPrzypomnę kilka fundamentalnych zasad związanych z eksploatacją spadochronów ratowniczych:

I. Każdy spadochron posiada resurs docelowy, czyli ile lat możemy go używać. Na ogół jest to 10 lat, ale zdarzają się w Polsce spadochrony posiadające resurs 16 lat. Używanie spadochronu powyżej tego okresu nie daje gwarancji bezpiecznego użycia.

II. Każdy RSH posiada określony przez producenta okres, kiedy musi być wietrzony i ponownie złożony do lotu. Okres ten zależy głównie od tkaniny zastosowanej do budowy RSH, jak też od czasu trwania serii produkcyjnej danego modelu, co przekłada się na doświadczenia producenta z zachowaniem materiałów podczas eksploatacji. Dla przykładu jedna z czołowych niemieckich firm produkujących zapasy, przez wiele lat od powstania modelu określała ten okres na 6 miesięcy, by po ponad 15 latach produkcji przedłużyć go do 1 roku. Tak więc, aktualnie na rynku mamy spadochrony które trzeba przewietrzać co 4 miesiące, pół roku, a ostatnio coraz więcej posiadających roczny okres ważności wietrzenia i składania.

 
Emilia Plak - paralotnia jest wyjątkowa

O lataniu marzyła będąc jeszcze dzieckiem. - Z okna mojego pokoju, widziałam codziennie samoloty oraz najbardziej mnie interesujące szybowce – mówi w wywiadzie Emilia Plak.

 

Emilia Plak

Kuba Kucharski: jak zaczęła się Pani przygoda z paralotniarstwem?

Emilia Plak: Od dziecka, jak wielu z nas, marzyłam o lataniu. Trudno mi powiedzieć, skąd się to we mnie wzięło, ponieważ nie mam nikogo w rodzinie, kto mógłby mnie zarazić taką pasją.

KK: Może mieszkała Pani blisko lotniska...?

EP: Tak, od 6 roku życia mieszkałam w bloku na Warszawskim osiedlu Chomiczówka, niedaleko lotniska Babice – Bemowo. Z okna mojego pokoju, widziałam codziennie samoloty oraz najbardziej mnie interesujące – szybowce. Pamiętam też, że wydawało mi się to bardzo piękne, jednak zupełnie dla mnie niedostępne (również ze względów finansowych). Pewnego dnia, przyjaciel rodziny z Kalisza, (miasto, z którego pochodzi moja mama, i gdzie się urodziłam) odwiedził nas w Warszawie i pochwalił się zdjęciami z kursu paralotniowego w Jeżowie Sudeckim. Wtedy, pierwszy raz – na zdjęciu – zobaczyłam paralotnie. Nie mogłam uwierzyć, w jak prosty i bardzo piękny sposób, można unieść się w powietrze. Moja decyzja była natychmiastowa. W następny weekend byłam już w Jeżowie! Był 1997 rok.
 
Laserowy ploter u Dudka

Firma Dudek, jeden z najbardziej znanych producentów sprzętu paralotniowego na świecie, wyposażyła swoją fabrykę w laserowy ploter do cięcia materiałów.


Laserowy Poter u DudkaPloter firmy Aeronaut Automation przybył do Polski aż z Australii. Przygotowania do jego instalacji wymagały powiększenia fabryki Dudka, reorganizacji stanowisk i remontu pomieszczeń. Sam montaż, uruchomienie i konfiguracja oprogramowania zajęło kilka miesięcy.

 

Obecnie laserowy ploter już działa, a przed producentem otworzyły się nowe możliwości. Urządzenie jest w stanie bardzo precyzacje i szybko wyciąć nawet najbardziej skomplikowane wzory, a wycinane powierzchnie mogą mieć długość nawet kilku metrów.
 
« PoczątekPoprzednia12345678910NastępnaOstatnie »

Strona 1 z 14
stat4u